jeden dwa trzy cztery pięćdziesiąt sto tysiąc...
co robisz?
liczę.
co?
oddechy, kroki, kilometry, słowa, zdania.
po co?
prowadzę statystykę. wszystko sprowadza sie do cyfr, potem liczb. dodatkowe zera ubierają nas niczym najdroższy garnitur od Prady, papier z królem pachnie lepiej niż nowe Gucci Black. Ubierz się w pożyczone pieniądze, a ja używając środków niematerialnych wyprzedzę Cię i zawstydzę.
Pieniądze to nie wszystko. Liczenie jest potrzebne, ale nie chorobliwe. Przesuwanie kulek na liczydle lat to zabawa, to zabawa kiedy kulek przybywa z lewej strony, a ja nadal czuję, że
Oszczędzasz na porsche i iphone, aż nagle ciach nie wytrzymujesz - kupujesz colę i snickersa....
Odwiedziłam taki sklep, o którego istnieniu już się nie mówi, już prawie nikt nie wie, że coś takiego istnieje. Zegarmistrz.
Setka wskazówek poruszających się co sekundę, zmieniających bieg wydarzeń, przecież każde wybicie, każdy kwadrans, każda godzina symbolizuje upływającą godzinę, której owocem jest ciągły ruch.
Były tam dwie kobiety, kupiły dwa budziki, po 38 złotych każdy. Czy ktoś dziś ma budzik, który jest tylko budzikiem? Przecież każdy ma telefon, który jest multi-kulti. Robi wszystko. Czasem chciałabym wszystkiego w jednym, uniwersalnego, pożytecznego, jednego czegoś minimalistycznego.
Czasem jednak chciałabym mieć odrębność nieozdobioną multifunkcjonalnością. Budzik, który mnie budzi. Telefon, który dzwoni, Ty, który rozmawiasz.
Szatan choruje na rozpacz. Ja choruję na coś, czego nazwy nie ma. Ciągły niepokój, niemożność odnalezienia swojego miejsca, ciągła gonitwa za krańcem świata, za plecakiem, za sandałami. Patrzę w niebo i grożę chmurom, nakazuję i zakazuję. tak już mam.
Przeszłość już była, nie ma repeat, a świat poczeka.....
Na gamie dur śpiewam symetria.
Na gamie mol śpiewam a.
Nierówność, która poprowadzona według jednej linii tworzy harmonię.
Potrafię znaleźć odpowiednie dźwięki dla mojego stanu głowy. Muzyka - część dopełniająca czy równoważąca dysproporcje? nie wiem.
Rozumiem, gdy do mnie mówisz. Odpowiadam.
"W tym kraju tak łatwo znaleźć sobowtóra - każdy udaje kogoś kim nie jest"
Nie odbijam się w lustrze większości. Nie neguję jej. nie stworzysz mojego odbicia względem prostej czy punktu. Zawsze jakiś element zostanie poza określonym obszarem, choćby jedna myśl, pomysł...
Symetria jest ładna. Ładna to jedno z tych słów, którego nie da się określić w inny sposób - po prostu coś jest ładne.
Rysuję linię od czubka głowy do przestrzeni między stopami, przez całą mnie i nie jest równo po lewej i po prawej stronie.
Asymetria jest inna, nierówna, niebrzydka, ale taka wyraźna. Nie wiadomo, z której strony spojrzeć, żeby było dobrze, z tej krótkiej czy długiej?
Możesz wybierać. Asymetria daje wybór. Daje jedno najprostsze "wiem" - bez tłumaczeń, bez udawania; daje szerszą perspektywę interpretacji poprzez wykreowanie nierównego obrazu.
To pęknięte lustro, z nierównymi krawędziami, to przeciwieństwo dzisiejszego ideału. Równego, popowego szeregu.
Kilka cm różnicy, które zmienia obraz, przechyla szalę. Lubie bawić się szczegółami. Zastanawiam sie czy lepiej poznać ogół, a potem szczegóły czy odwrotnie. Małe rzeczy dają obraz, z kolei duża przestrzeń pozwala zmieścic szczegóły.
NAwet kartki zapisuje w jakiś dziwny sposób 1,3,2,4...
Głośno cicho.
Wysoko nisko
RÓWNO
Zawsze lubiłam zestawienie ciepłego z zimnym. W głowie też mam asymetrycznie poukładane.
Taki stan, kiedy noc zdaje się przeszkadzać. Idziesz spać, bo trzeba, bo ciemność ogranicza możliwości. Zastanawiasz się, czy oddać sie Morfeuszowi, czy moze czekać, aż Słońce obudzi świat.
Nabieram wody w usta, nie wypada iść za szybko, za wolno, być za wysokim czy za niskim.
Stanę z tyłu i szepnę hey hoooo.
Ale nie zasnę. Chyba. Jeśli tak, to mnie obudź, jeśli masz tyle odwagi.
tylko tyle mam, tylko czy aż.
dwadzieścia minut. można zrobić tylko tyle czy aż tyle.
nie wiem. nic nie wiem. głowa waży tonę. brakuje czasu na jej oczyszczenie, bo ostatnio oczyszczam ją w jeden sposób. wsiadam i jadę. niezależnie od stacji benzynowej czy składki oc. jadę sama ze sobą, ze swoją siłą, ze swoim upartym zapałem, który czasem przewyższa moje możliwości. robię tak i lubię to i czasem nie. nie żałuję. miesza mi się czasem w głowie. nic nie dzieje się bez przyczyny. podobno.
już wiem, że dwadzieścia minut to będzie dwadzieścia godzin oczyszczania. dziś już wiem.
dziesięć minut.
już nie jestem tak dobra, już mądre zdania nie wypadają spod momich dłoni. ciekawe dlaczego. pewnie dlatego, że szukam. a tu jestem ja, więc niczego nowego nie znajdę. choć może gdybym zebrała tę książkę to poznałabym kogoś, kim chciałabym być, albo kim nie jestem.
słowa przeminęły z wiatrem jak kreacja Scarlet O'Hary. zostały zdania pomiędzy wierszami. to one są moim największym problemem. nie lubię ich tłumaczyć, wyjaśniać, one są, a gdy znajdę dekoder nie chcę sie od niego oddalać, szukam w innych ogniwach tego dekodera i jeśli go nie ma, to daję sobie spokój i odpuszczam...
na taką głowę jak dziś podziałały tak prozaiczne babskie sprawy. -400 na koncie, fryzjer, 150 na autostradzie i głośna muzyka, no i przyznaję się, papieros..ale jeśli pomogło, choć na chwilę, bo póki co długofalowych rozwiązań nie widzę.
potrzebuję rewolucji. i to nie tych z Magdą Gessler.
Lezenie telewizja bieg radio narzekanie nicnierobienie/bezczynnosc pochwala ruch świętość nuda seks milionyMyśli allinclusive wygoda biwak brud
Zestawilabym tysiace pojec relaksu, ale po co? "mądra kobieta,ktora wie, a jak nie wie to przeczuwa"- ja wiem i przeczuwam, przeczuwam i wiem, nie wiem, ze przeczuwam, przeczywam i nie wiem.
Ale teraz czuje i nie wiem. Wiem, ze pewnie byłoby dobrze, przeczuwam, ze
Zjebałoby sie szybko, albo trwało i trwało....
Scalona jeszcze bardziej z tym, co daje to Coś.
Czas płynąć dalej z połową księżyca w fazie takiego katharsis ciala przebywajacego w pomieszczeniu o temperaturze 46stopni i wilgotności 89 %.
Dobrej nocy.
"Człowiek nigdzie naprawdę nie był, póki nie wróci do domu" Kawa w ulubionym kubku, gorący prysznic, pranie, śniadanie - elementy, które mówią - już wróciłaś.
Wracam i nie wiem co zrobić, iść spać, a może wycisnąć te chwile jeszcze i jeszcze. Chyba nie chcę spać. to tylko podróż ozdobiona przerywanym snem, nicnierobienie, więc jak można być zmęczonym? Lonely planet to takie najpopularniejsze wydawnictwo, które oferuje przewodniki po każdym zakątku świata. Zabiera też element odkrywania i zaskoczenia. Zabiera też urok poznania. Wielki świat, chcemy poznawać egzotyczne miejsca, a one są bliżej niż nam się wydaje. Jesteśmy samotnikami na wielkiej planecie zwanej Ziemią, zadufanymi w sobie osobnikami dążącymi do gonitwy za marchewką. Czytamy przewodniki, jedziemy odhaczyć numery stron, kupić pamiątkę, prezent, nie chcemy przesiąknąć spokojem, smrodem, smogiem, chcemy błyszczących kopuł, zimnych drinków i wygodnych samolotów. Nie umiem się zdecydować jakiej chciałabym podróży, jadę pociągiem chciałabym rowerem, śpię w hostelu, chciałabym pod namiotem. Chyba wszystkiego po trochu. Fortuna kołem się toczy. Wracam zawsze taka pobudzona, rozkojarzona, muszę się znów poskładać i odkrywać, uciekać i znajdować.