środa, 8 lutego 2012

Oda do piniondza


Dziś elity piją za nasz kredyt
Nasza gotówka to tak naprawdę nasz niebyt
Lawirujemy w pliku złotych kart, który okazuje się nic niewart
Banki to złodzieje naszego czasu, dadzą Ci drzewo kiedy potrzebujesz lasu

Orzeł i reszka to naszych czasów biała kreska
Awers i rewers w portfelu pomaga w osiąganiu celu

Bank centralny drukuje bez końca, tobie przypada rola królewskiego gońca
Gonitwa, w którą się bawisz obstawiona jest z góry
Ręka rękę myję, szerokie plecy rozwalą nawet mury
Pozwolą być Ci nawet idiotą, zadowolisz się byle jaką robotą
Nie odważysz się wyjść poza ramy, zaraz w twej teczce pojawią się szramy
Wepchną cię w tłum niedorozwiniętych miernot, na pocieszenie dadzą samochód i telefon

Orzeł i reszka to naszych czasów biała kreska
Awers i rewers w portfelu pomaga w osiąganiu celu

Dziś rozpoczynam walkę z wiatrakami, liderem może być tylko Ona ze swoimi cyckami
Tu pokaże, tam poliże i tak się prześlizgnie
Droga do celu jest wyboista, ale w każdym z nas drzemie egoista
Zapragnąć, osiągnąć, struny mocno naciągnąć
Wyrzec się kredytu, przyjąć prawo dzikiego dobrobytu
Tam, gdzie pieniądz nie ma żadnej miary, określa tylko twe zamiary
Zapełnić ciało i serce spełnieniem marzeń, bez większych obrażeń
Zapaść w sen na cały rok, potem nadać życiu tylko odpowiedni krok
Spalić płatniczego papieru kupę, którym można sobie podetrzeć dupę
Kilka zer wyznacza wartość twego umysłu, nie daj uwięzić się w celi bez pomysłu.

Orzeł i reszka to naszych czasów biała kreska
Awers i rewers w portfelu pomaga w osiąganiu celu


Choroba


Zapadłam na ciężką chorobę, objawy możecie czytać prawie rok. Jak zaczniesz to nie możesz przestać, to wciąga, się nie nudzi. Tak samo jeśli nawet rzucisz palenie, to nigdy nie odmówisz papierosa przy koksowniku, dla tych 3 minut żartów, rozmów z dupy, o wszystkim, z palaczami czy tymi, którzy ‘akurat’ nie mają :)
Następuje mimowolny rozwój twojej osoby poprzez pisanie. Ewolucja, którą widzę ja sama, nawet mogłabym nazwać ją rewolucją, tylko dokonywała się aż rok, czyli trochę za wolno z punktu wymagań ideologicznych.
Ale prowadzę tu monolog, mój własny pojebany wywód. Oceniam siebie i świat. Szukam wspólnej osi. Język pisany jest inny od tego używanego na co dzień, zwłaszcza w dialogu, tam musi nastąpić akcja-reakcja, a tutaj mam czas na przemyślenie słowa, to ja dyktuje tempo, a nie rozmówca przewracający oczami, poganiając mnie.
Napisałam ostatni post o lustrze i gdy wpadłam na pomysł z kawałkiem Myslovitz napuszyłam się jak paw z dumy. Pomyślałam – jakaż ty wspaniałomyślna! Chodzący, a właściwie piszący ideał… :]
Nie każdemu pasowałoby pisanie bloga, też kiedyś myślałam, że to opisywanie każdej wizyty w toalecie, każdej chwili spędzonej z kimś. Mówiłam, że przecież nie miałabym o czym pisać, moje życie nie jest usłane przygodami, wyszukanymi motywami. Zostawiałam blogi dla tych ‘zajebistych’
Aż pomyślałam też mogę być zajebista i oto jestem, „myślę, więc jestem”.
Chcę więcej, chcę czytać siebie na papierze, dotykając moich zdań, a nie tylko oglądając na monitorze i nie chodzi mi o wydruk moich postów, domyślcie się! :]
Na tą chorobę chyba nie ma antidotum, jest już nieuleczalna, nawet jeśli kiedyś zabraknie mi czasu na pisanie, czy cokolwiek sprawi, że już nie będę pisać, to w głowie zostaje taki mały element, który powoduje, że słuchając, rozmawiając zastanawiasz się jakby to napisać. Idę i myślę, jedno zdanie, mogłoby być niezłe. Napięcie jest wrogiem kreatywności, toteż muszę być wiotka żeby pisać. Wiotka w umyśle, nad ciałem nadal pracuję :]
Blogerzy, czy oni się tak naprawdę znają? Znajdujesz, kogoś, kto pisze o podobnych problemach, ma to coś, co sprawia, że chcesz  przelecieć jego posta, czy w konfrontacji stanie się podobnie? „Nie powiedziałeś w ryj, nie powiedziałeś nic”. Można to spłycić i zinterpretować tylko na poziomie szczerości, ale można rozwinąć i szukać znaku równości w wirtualnym i rzeczywistym świecie. Czy ja, Monika, dziewucha i zlaonamona.blogspot.com to dwie inne osoby? Różne, ale nie inne. Uzupełniające się, działające na jednym kablu, mające wspólne łącza, nigdy się nie kłócące ze sobą. Byłoby to niemożliwe dla mnie, którejkolwiek ‘Ja’ pisać,  a myśleć inaczej, mówić, a pisać co innego. Harmonia, wiecie, że jestem zwolenniczką Yin i Yang.
Powstaje pytanie czy blogowanie stanie się jednym z kryteriów przy selekcjonowaniu materiału na partnera, na przyjaciela? Czy musisz mieć to 60 wpisów, żebym zobaczyła czy warto? Nie, bo jeśli potrafisz powiedzieć, to co ja piszę, to po cholerę Ci blog, a co jeśli nie będziesz taki jak w blogu, a może te wpisy mają być oceną Ciebie, o której Ty masz nie wiedzieć. Ciekawe jak to wygląda, poznajesz kogoś, powiedzmy mija rok i nagle wychodzi przypadkowo, że blogujesz (głupie słowo swą drogą), wielkie zdziwienie. „Nigdy nie myślałem…eeee” Kot myślał i zdechł.
Czy pisząc nie dajemy sobie +100 do zajebistości i mówimy do innych” za wysokie progi na twe nogi”? Umiejętnie wypowiadać się tak. Ale już w podstawówce uczyliśmy się pisac wypracowań, więc jest to jedna z dziedzin, w której kształcono nas, dlaczego to porzucić, kiedy ma się tyle do powiedzenia? Argumenty o ocenie przez pryzmat ‘piszesz czy nie piszesz’ były tylko w powietrze rzuconymi tezami, nie potwierdzam ich, absolutnie, ale coś tam w duszy gra, kiedy możesz podyskutować o swoich wpisach :]
Pisać może 'każdy', ale to nie jest dla 'każdego'.

wtorek, 7 lutego 2012

Odbicie


Patrzeć w lustro i widzieć siebie, co to znaczy?
 Dziś czytałam o eksperymencie, kobieta zdecydowała się przez rok nie patrzeć w lustro i oto natchnęło mnie.
Kim tak naprawdę się staniesz zapominając jak wyglądasz? Jak długo zapamiętasz swoje zmarszczki, swoje piegi, siebie? Musisz zrezygnować z makijażu, bo bez zwierciadełka ciężko. Wyrzekasz się także przypadkowych zerknięć w szklaną taflę, choćby w aucie. Jesteś nadal sobą, ale bez twarzy. Tak jakby człowiekowi zabrać imię czy nazwisko. Odbicie towarzyszy nam od dzieciństwa, to zaskoczenie, kiedy mamy ok. roku i pokazują nam siebie w lustrze. Co się wtedy dzieje w umyśle takiego bobasa? Przecież nie mamy świadomości jak wyglądamy, równie dobrze mogliby nam pokazać kogoś innego, a my uwierzylibyśmy. Znamy siebie z dotyku, z możliwości zobaczenia prawie całego ciała, ale nie twarzy, jak sobie wyobrażamy siebie?
Staram się teraz zliczyć ile razy w ciągu dnia zerkam w  taflę, to jest niepoliczalne, to jest zupełnie nieświadome, szukanie naszych niedoskonałości, to nawet nie jest nawyk, to jest tak oczywiste, jak jedzenie czy pragnienie.

Rozmyślam o mocy zmysłów, nie potrafiłabym oddać żadnego, one opisują świat na moje zlecenie, podpowiadają i odradzają, taka umowa na czas nieokreślony z pewną dozą ryzyka, że kiedyś mogą mi ją wypowiedzieć. Osoba niewidoma, nigdy siebie nie widziała, a nawet gdyby odzyskała wzrok można by ja tak łatwo zwieść, oszukać, przetrzymać chwilę bez lustra, jak to musi pobudzać wyobraźnię.
Zadanie na dziś, wyobraź sobie swoją twarz. To byłby ciekawy eksperyment, zaprosić 20 ludzi, zawiązać sobie nawzajem oczy i poznawać swoje twarze, rejestrować nasze przemyślenia, a potem skonfrontować z obrazem rzeczywistym. Jak daleko sięga nasz umysł, co może stworzyć na podstawie gładkiej cery, okrągłej twarzy, szpiczastego nosa, wydatnych ust? Ciekawa opcja na wieczór np. singli, dotyk zawsze zbliża, czy tego chcesz, czy nie. Można zakochać się w delikatności dłoni przecież i nie chodzi o krem do rąk, ale sposób w jaki są prowadzone.
Wezmę za rękę moje odbicie i razem spróbujemy poznać życie.
Odbicie może być zniekształcone, czy to przez nasz pryzmat, światło czy rodzaj powłoki, jest takie prawdziwe, a jednocześnie może tak nas perfidnie okłamać. To jest tylko nasza  osłona tego,  co mamy w środku. Dziś opakowanie jest ważniejsze od zawartości, dlatego o kobiecie, która zdecydowała się na taki roczny eksperyment czytam w 'Focusie'. Jesteśmy niewolnikami swego wyglądu, stawia się nam dress code, tak wypada, tak nie wolno. Twarz też niedługo dostanie swoje wymogi, choć już tak bywa:
-Z taką twarzą?
- Nie tutaj na pewno.

Boję się czasem patrzeć w lustro, moje odbicie potrafi mnie zaskoczyć. Zapominam siebie. Czy potrafiłabym sporządzić swój autoportret, ale nie kierując się obrazem z zwierciadła, tylko zapamiętanym obrazem siebie? Rzecz trudna. Odbicie nasze jest tak efemeryczne, jedno mrugnięcie i znika, odejdziesz trochę dalej, nabierzesz dystansu i zobaczysz inną twarz. Lustro jest też dzisiejszym najtańszym narzędziem próżności – „Lustereczko, lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie”. Możesz nie zobaczyć nic więcej niż czubek własnego nosa, ale możesz także dostrzec oddalony, drugi plan twojego życia.
UWAGA! OBIEKTY WIDOCZNE W LUSTERKU WYDAJĄ SIĘ BLIŻSZE NIŻ W RZECZYWISTOŚCI!

W ramach polecenia: http://alterkino.org/twarze#more-1519

poniedziałek, 6 lutego 2012

Robak


Za hedonizm dziś staniesz pod murem.
Zostaniesz potępiony, przygnieciony krzyżem.
Społeczny ostracyzm, każdy patrzy w twoją teczkę zapominając o zawartości własnej.
Ograniczono przyjemności, wprowadzono embargo na szczęście.

Kredyt, procent, prowizja
Prorodzinna polityka, którą kreuje telewizja
Sprostaj utartym stereotypom, nie waż się wychylić.
Zresztą tłum nie pozwoli Ci się pomylić.

Oszczędzanie, odkładanie to biednych czy bogatych jest zadanie?
Polaka natura ciągłe kombinowanie.
Standard życia choć na kredyt, wypada zaliczyć choćby Egipt
Byli tam sąsiedzi, koleżanki i koledzy
Pojedziemy i my do pustynnej twierdzy.
Ratę trzeba płacić, nie ma pomysłu jak się wzbogacić.
Odmawiać małych przyjemności na rzecz wielkich debetowych zaległości?

Gotówka jest ultralekka, dla każdego jest niczym Mekka.
Codzienna modlitwa, nawet bezbożnik klęka.
Prosi o więcej i nigdy prosić nie przestanie
Niezależnie ile dostanie.

Złotą zasadą jest znać umiar, ale jak się nie zachłysnąć mając trochę więcej?
Trochę w nas, ludziach natury zwierzęcej.
Żyjemy w stadzie, ale w bardzo elitarnej gromadzie.
Człowiek staje się twoim wrogiem, nie wiesz co Cię czeka tuż za rogiem.
Straciliśmy swoje człowieczeństwo, sprzedajemy wszystko, nawet bezpieczeństwo.
Kupisz polisę, wypijesz melisę, uspokoisz nerwy, napijesz się z Lotosu Vervy.
Ruszysz do boju z pełnym bakiem, nie zważając na to,  że jesteś tylko małym, śmierdzącym robakiem :)

niedziela, 5 lutego 2012

Syjon



Świat otwiera przede mną bramy mojej Ziemi Obiecanej, czy on wie, że to On jest nią? Cały, ze swoimi zwrotnikami, równoleżnikami i południkami.
Wzgórza Syjonu – ‘kraina wolności, moich słabości’. Jestem świadoma swoich wad i zalet, podchodzę do siebie z przymrużeniem oka, z dystansem? Czym jest dystans? Zdrowym spojrzeniem na siebie? Możliwością dostrzeżenia czegoś innego niż pogoń za tzw. normalnym życiem?  Chcę zrezygnować z tego, cofnąć się do prymitywnego człowieka, który mówi prawdę, nie koloruje, który poznaje poprzez autopsję. Badam świat empirycznie z dodatkiem racjonalizmu. Uruchamiam zmysły. Chyba jestem bardziej zwolenniczką empiryzmu. Bodźce, zmysły to one kształtują mój obraz rzeczywistości. Być realistką? Ciężko. Czuć co dzień chłód nas otaczający bez tych małych elementów, bez zapachów, bez pięknych wschodów słońca, bez nieustannego uśmiechu? Bo przecież nie wypada dziś się śmiać, z jakiej racji? Tyle zła, tyle nieszczęść, a ja mogę znaleźć powód do śmiechu, który innego może przerazić. Dlaczego tak mało dziś jest uniwersalizmu, wszystko jest subiektywne, ważne dla mnie, ale już nie dla Ciebie. Czasem ciężko mi to zrozumieć, że ktoś nie myśli tak jak ja. Oceniam, choć staram się tego unikać, ale nie umiem. Mogą oceniać także mnie, nie bronię, a wręcz zachęcam. Potrzeba konfrontacji, zderzenia siebie, swoich myśli z drugą osobą, tego oczekuję. 
Patrzę między wierszami, szukam czegoś, czego Ty nie zobaczysz. Każdy z nas ma kilka twarzy, to jest całkiem normalne. Nawet największy cwaniak potrafi wzruszyć się, zrobić się skromny, możesz go zaskoczyć czymś tak zwyczajnym. To jest chyba najpiękniejsza rzecz, sprzedać kawałek siebie komuś, ale sprzedać bezinteresownie, pokazać kawałek czegoś, czym my się znudziliśmy, co my znamy, a on mimo swojego muru dookoła postawionego bardzo wysoko, zakończonego drutem kolczastym wpuści Cię i potrafi powiedzieć zwykłe dziękuję, które zapamiętasz. Dziś słowa przepraszam i dziękuję zostały zastąpione zdrobnieniami, angielskimi odpowiednikami, ale one tak naprawdę niewiele znaczą. Są nadużywane i przez to straciły swoje prawdziwe znaczenie. To realne 8 liter, 3 sylaby i wiesz, że warto.

Czy te bramy Syjonu są tak blisko?Ciężko mi odpowiedzieć, ile można szukać szczęścia, spokoju, porozumienia bez słów, między wierszami, może trzeba odciąć się, poznać coś nowego, nienudzącego się, być panem siebie i swego czasu, mając pełne konto i dyrygować swoją orkiestrą, gdzie batutą będzie wewnętrzny głos chcący poznania. Coś czego nie chcesz kupić ani sprzedać, chcesz to po prostu mieć, dla siebie, na zawsze w środku.
Bujam się w rytm reggae, ta pozytywna energia, pokój, zbawcza moc dla ducha odcięta od całej agresji, przemocy, przyroda.
A dopełnieniem niech będzie:

piątek, 3 lutego 2012

Zabawa

Wyobraź sobie, że nie słyszysz, czy dasz radę oczami usłyszeć ten utwór? Jeśli go nigdy nie słyszałeś wodze twojej wyobraźni nie powinny dać się ograniczyć. Wokalista, czy wokalista? Jaki typ muzyki? Ciekawa zabawa w ciszę, którą słyszą twoje uszy, a oczy widzą tak wiele wersów, prawdziwych myśli autora, który chce Coś powiedzieć Tobie, Mnie, całemu światu.
Zabawa w kreatywność, w pobudzanie wyobraźni, oderwanie się od Ziemi, uniesienie się.
Rytm, intonacja, wokal, podkład.

Wierzyć, lecz nie w to w co wszyscy wierzą
W siebie, wtedy Ciebie nie zwyciężą
Ty, za Twoje ja w Ciebie uderzą
Oni, utnij łeb syczącym wężom

Każdy równy, nikt równiejszy
Ci na górze chcą być lepsi
Tu na dole nie ma różnic
Każdy inny, wszyscy równi
Każdy dumny z tego co ma choć tego mało
Każdy dumny, choć nie wiadomo co by się działo
Bo u mnie zawsze dumnie i nie ma innej opcji
Honoru się nie traci nie ma takiej możliwości
Zawsze z uniesioną głową, postawa wyprostowana
Nie klękam na kolana przed ludźmi w sutannach
Jak masz czyste sumienie to pierwszy rzuć kamieniem
W tych złych, bez znanych granic, zranić za nic, 
co to dla nich, zrób to za nich zanim Ciebie przyjdzie zranić
(Zanim Ciebie przyjdzie zranić)

Wierzyć, lecz nie w to w co wszyscy wierzą
W siebie, wtedy Ciebie nie zwyciężą
Ty, za Twoje ja w Ciebie uderzą
Oni, utnij łeb syczącym wężom.

Mieć prawa, i nie tylko prawo głosu
Prawa, które są prawem milionów osób
Znać prawa a nie tylko im podlegać
Wiedzieć, że je masz, umieć o nie zabiegać
Nie być odcieniem szarości
Szarej polskiej rzeczywistości
Mieć barwę, i nie tylko barwę głosu
Głos, który zabrzmi siłą tysiąca głosów
Mieć poglądy i na nie argumenty
Kształcić i rozwijać się by być kompetentnym
Nie przyjmować bezkrytycznie żadnych prawd
Wątpliwe autorytety – pełen jest ich ten świat 
Wątpię, więc myślę, więc jestem
Nie wierzę ślepo w nic bo to bezsens
I tak wątpić, to metoda właśnie ta
Wątpić, nawet gdy coś jest z USA
Używać rozumu by wyróżnić się z tłumu
Do przodu pobiec, a nie zostać w stadzie owiec
Być racjonalistą, fundamentalistą
Powiedzieć: sam zrobię wszystko
Aby fanatyzm zniknął


Wierzyć, lecz nie w to w co wszyscy wierzą
W siebie, wtedy Ciebie nie zwyciężą
Ty, za Twoje ja w Ciebie uderzą
Oni, utnij łeb syczącym wężom.

Skąd się bierze gust? O gustach się nie dyskutuje, ale mój jest różnorodny jak barwy kameleona. Nie potrafię uogólnić kategorii, których nie lubię. Każdy zbiór A ma tyle elementów, że nawet jeśli spodoba mi się tylko jeden to nie mam prawa przekreślić całej grupy. Łatwo jest powiedzieć, że nie lubię czegoś, bez poznania tego. Co powoduje, że ja lubię to, a ty już nie? Gdzie to jest zapisane, czy mamy prawo się zmieniać, kreować własny światopogląd metodą poznawczą? Dziś mogę kochać Kazika, a jutro odkryję bogactwo tekstów jednego z autorów hiphopowych. Czy to znaczy, że nie mam ukierunkowanego gustu? Nie! To znaczy, że szukam papierów wartościowych, które odnotowują hossę na giełdzie, na moim rynku, który jest nieustannie rewaloryzowany. Jest niestabilny, tak, ale ma ogromne powierzchnie wykluczające coś, co nie jest wartościowe dla mnie. Staram się nie tracić czasu na coś, co wiem, że nie da mi żadnej korzyści, czy to materialnej, czy duchowej, bo jest tyle nieznanych dla mnie rzeczy, które Ja, sama chcę poznać, bez szkolnego przymusu, bez presji kogokolwiek. Jestem pogrążona w poznawaniu wszystkiego, czego nie znam. Chłonę polecenia, lektury, tylko po to, aby poznać siebie, aby umieć bronić swoich racji, aby je mieć, aby mieć odnośnik do moich myśli, takich kosmicznych, oderwanych od rzeczywistości. Inaczej stanę się ograniczona, wdepnę w formę, która zabetonuje mnie.
Więc bawię się, wyobrażam sobie muzykę, słucham obrazów, pomylone gary, pamiętacie tę grę? Słodki smak dzieciństwa i beztroski...

środa, 1 lutego 2012

Mała



Jestem mała, niby w dowodzie mam 178 cm, zdmuchnęłaby mnie chyba tylko Katrina, a jestem małą glistą, która ślizga się po powierzchni. Ten charakterystyczny sposób poruszania się. Muszę się cofnąć, naburmuszyć, napuszyć i dopiero ruszyć do przodu. Jaka barwna metafora na dzień dobry o 16.
Czy jestem wielka czy malutka? Potrafię być taka i taka. Nie jest tak, że od 7-18 spinam się i muszę być twarda, napięta, władcza, a po 18 jestem miękka jak penis po stosunku. Nic bardziej mylnego. Jestem chyba dwubiegunowa, ale nie w sposób destrukcyjny dla siebie, po prostu sytuacja, czas, osoba determinuje moje, właśnie co? Ego, zachowanie, wartości, które mam w głowie, sercu czy dupie? Dostosowuję się. Taka już moja natura, zawsze mam siebie w garści, ale potrafię się zmniejszyć lub zwiększyć. Rosnę, kiedy się uczę, rozwijam, kiedy słucham ludzi mądrych, bogatych wewnętrznie, którzy mnie potrafią zagiąć, sprowokować. Pomniejszam się, kiedy to ja jestem górą, ciągle, to Ona nam coś wymyśli, to Ona jak zaplanuje to będzie dobrze, Ona, Ona. Wtedy jestem niby wielka, ale tylko w Ich oczach, a w swoich liliputem, bo nie mam kogoś, kto mnie porwie, podpuści, chyba, że lewa prawą.  Łatwo daje się sprowokować nie zaprzeczę, przyczepiam się do szczegółów, jeśli obronisz swoją rację, znów sprowadzisz mnie do parteru niby powinnam się skulić, ale ja trochę masochistyczną mam naturę, przemyślę to. Czasem chodzi to za mną trochę czasu, trawię, ale coś z tego wynoszę. Twój wygrany pojedynek jest dla mnie kolejną nauką siebie, czyli na plus dla mnie i dla Ciebie jednocześnie.

Czy władza się nudzi? Zależy na jaką skalę, jeśli będzie się rozrastać to pewnie nie, ale wielkie prawdopodobieństwo, że stanę się destrukcyjna, nie będę umiała już żyć z kimś na równi, zawsze górą. Władza absolutna nigdy nie będzie zdrowa, a taka częściowa da nam jakąś satysfakcję? Taka natura ludzka, że chcemy więcej, nie spoczniemy, póki nie osiągniemy celu. Ostatnio tak myślałam jakiego faceta potrzebuję, podobno albo równego, albo takiego, który będzie pode mną. Mam władczy charakter, wrednego skorpiona, ale jestem tego w pełni świadoma i to jest najzdrowsza rzecz jaką mam w głowie, dystans, którym tnę przez mój krytyczny pryzmat, ale także siebie, więc jestem fair, nikt mi nie zarzuci nierówności. Każdy inny, wszyscy równi. Ale dziś każdy chce być równiejszy. Potrafię powiedzieć, że nie jestem idealna, że nie zawsze spełnię twoje oczekiwania, że stworzyłam swój obraz może na wyrost, nie wiem. Nie będę nigdy w stanie przewidzieć czego chcesz i zaskoczyć Cię, uda mi się parę razy, parę razy rozczaruję, nic na to nie poradzę. Wracając do tematu faceta, ciężko znaleźć mężczyznę, nie pizdę, który się nie przestraszy kiedy mam coś do powiedzenia, kiedy wiem czego chcę, a może nawet i wiem, czego on chce :] Boją się. Chcą mieć trochę władzy nad kobietą, sterować nią, więc im nie po drodze taka opcja...

Czy jestem Świrem? Czy mam swoje zboczenia, natręctwa? Jasne, czasem myślę, że mam przyzwyczajenia jak staruch, spróchniały, który zawsze musi iść jedną drogą, ale z drugiej strony w mig się przystosowuję. Jestem małą istotą w wielkim świecie, lubię robić, otrzymywać małe rzeczy w oczekiwaniu na te wielkie. Mała rzecz, a cieszy. Detale, które budują nasz świat zarazem stawiają wysoki mur wokół nas, czy ktoś znajdzie w nim dziurę, czy wykradnie trochę nas, a może to my sami otworzymy furtkę? Im więcej myślę, tworzę jakieś ideały, tym bardziej oddalam się od znalezienia go, taka dziwna odwrotnie proporcjonalna zależność. 
Dziś jestem mała, czy urosnę? A może już urosłam i teraz będę tylko maleć? Nie chciałabym dopuścić do takie opcji, ciągle do przodu, ciągła praca, czytanie, pisanie, słuchanie, rozumienie. Świat czasowników, czynności, które wypełniają dobę, rok, życie. Dążę do formy dokonanej tych czasowników, usłyszałam, zobaczyłam, zrobiłam.