niedziela, 15 stycznia 2012

2012.


2012
Koniec świata.
Brednie jakimi jest karmiona ludzkość nie zna granic. Koniec świata ominie RPA, co się dzieje? Masowo są wykupowane działki w tym regionie.
Umiera przywódca jednego z ostatnich komunistycznych państw, co się dzieje? Za niewystarczająco przekonujący płacz możesz pójść do obozu pracy na pół roku.
Unia Europejska jednak się nie liczy z nami. Donald Tusk jest bardzo rozczarowany, że po zakończeniu naszej prezydencji nie będziemy zapraszani na szczyty Najważniejszych. Chcą nam odebrać pieniądze, żeby ratować nie nasze drogi, a Wspólnotę, przed kryzysem, co się dzieje? Zaskoczenie. Coś co jest oczywiste dla zwykłego obywatela, ale nie dla premiera. Tak jak ze śniegiem, który co roku zaskakuje drogowców.
Linie lotnicze AsiaAirlines zawieszają swoje połączenia między Europą, a Azją (patrz na nazwę) ze względu na ceny paliw. A w Bahrajnie za pięć dolarów zatankujesz do pełna swojego amerykańskiego jeepa.
‘Ameryka też się sypie, to osobny rozdział’ – postanawiają rozwijać swoje kontakty z Bliskim Wschodem i Azją. Tam jest ropa, tam są pieniądze, tam nie ma demokracji. Jeśli ty nie przyjdziesz do demokracji, ona przyjdzie do Ciebie. Tak, tak. Jedyny problem, to musza się spieszyć, złoża szybko mogą się wyczerpać, a wtedy nawet i szerzenie 'władzy ludu' straci na wartości.
Spadają wartości ratingowe bogatych państw europejskich. Kursy walut skaczą jak pchełki, im wyżej, tym lepiej. Rekordowo wysokie raty kredytu, tego który łączy ludzi w pary, czyli tzw. małżeństwa.  Lubię czasem dokopać się do etymologii słowa i oto jak na dłoni:
 Słowo małżeństwo wywodzi się od słowa małżonka – a ściślej – od wcześniej już używanego wyrazu małżona o znaczeniu ‘żona pojęta uroczyście na mal. Człon mal - wywodzi się od starogermańskiego māl lub mahal oznaczającego ‘umowę, kontrakt’ (byłby to kontrakt ślubny). Transakcja wiązana. Kiedyś małżeństwa ustawiano dla dobra rodu, co się dzieje dziś, kiedy mamy wolność wyobru partnera? 30% związków kończy się rozwodem. To oznacza, że lepiej jak czlowiekowi przypisali druga połówkę? Pod ogromną presją otoczenia musiałeś być szczęśliwy, lub udawać takiego, cokolwiek...Człowiek lubi, kiedy podejmuje się za niego decyzje, ma wtedy łatwiej, lubimy być prowadzeni za rączkę, wtedy nie mamy sobie nic do zarzucenia, błędy, które popełniamy nie są nasze. Tylko jesteś wtedy pizdą, ale jaka to konsekwencja w obliczu idealnie skompowanego życia?

Na co ja czekam w tym roku, w którym kończy się kalendarz Majów? Na pomysł na siebie, na znalezienie swojego miejsca, swojego azylu, na miłość, na płytę The XX, na człowieka, którego będę gonić, który mnie zainspiruje, sprawi, że nawet nuda w jego otoczeniu nie będzie nudna; milczenie z nim będzie czymś więcej niż milionem słów.

Skąd biorą się między ludźmi tematy do rozmów? Czasem nie potrafisz znaleźć żadnego, a czasem przychodzą same. Ile można rozmawiać o pracy, o minionym tygodniu. Jak się szuka tego wspólnego elementu? Wymiana poglądów, jednak musisz znaleźć obiekt do ich wymiany. Trzeba mieć coś w głowie, o czym możesz myśleć, co pozwoli uciec od wszystkiego. Idealnym przykładem jest bohaterka filmu, który ostatnio obejrzalam z polecenia i się nie zawiodłam, kobieta pracująca na roli, doi krowy i myśli o swoich książkach, które czyta, o ich bohaterach, o przedstawieniach, które ogląda. Mówi, że trzeba o czymś myśleć, przecież nie będzie orać ziemi i myśleć o tym, żeby bruzda się wyorała, żeby krowa dała jej więcej mleka. To co odbieramy, przetwarzamy, możemy zachować w sobie, odkurzyć kiedy chcemy.
Bogactwo, które daje nam wszechrozumiana kultura jest nie do wyceny. Jej wartości niematerialne zagłębiają się w nas, możemy o nich pisać, rozmawiać, rozmyślać i to za darmo. A za darmo umarło.
Po co powstają nowe telewizory skoro dziś jest tak modne nieoglądanie tego medium? Dla emerytów i ludzi  lubiących papkę medialną. Gdzie musiałabym się znaleźć żeby ludzie nie byli ogłupieni selekcjowanymi wiadomościami? Chyba w dżungli. Ale ja szukam czegoś innego, ludzi mających dostęp do wszystkiego, a świadomie z tego rezygnujących, szukających prawdy, a nie mediów rządzonych polityką.
Nie potrafię sobie wyobrazić co robią ludzie, których nie interesuje nic. Nic nie potrafi ich zaciekawić, potrafią pozostać w niewiedzy. Jeśli ja czegoś nie wiem szukam.
Pytania są niebezpieczne,
Nie ruszaj ich, będą spały.
Zapytasz - zbudzisz, i znacznie więcej
Niż myślisz pytań powstanie.

Nie stać mnie na podróż do Ameryki Południowej, ale wiem jak tam jest. Mamy dziś książki, filmy, dokumenty, a co mają oni? Czy da się zamknąć w czterech ścianach i odciąć od świata, który rodzi taki ogrom możliwości? Ja nie potrafię. Boje się o tych ludzi, którzy tak mogą. Nie ufam im. Rodzi się w ich głowach, w tych zamkniętych pokojach misterny plan otumanienia reszty społeczeństwa, zarażenia pustką.


piątek, 13 stycznia 2012

Względność



Nic nie jest takie, jakie się wydaje. Co sprawia, że kobieta czuje się kobietą? To teza na dziś, a w sumie prawie na jutro…
Co daje mi poczucie, ze jestem kobietą, a nie mężczyzną? Przecież mamy trochę pomieszane geny, trochę w nas kobiet, trochę męskich pierwiastków, cechy, nawyki, upodobania. Tak, najbardziej widoczne to cechy fizyczne, które codziennie przypominają mi w lustrze, ale co by się stało, gdybym obudziła się facetem, ale wewnątrz?
Jesteśmy różni, mamy różne punkty widzenia, więc pytam jak mamy się połączyć? Jeśli znajdę mężczyznę, który będzie zbudowany z podobnych wartości, filmów, książek, muzyki, myśli to wtedy mam pomyśleć, że on jest jak pot. ‘baba’? Czy to ja, jak facet? Ostatnio znalazłam ciekawy post o przeciwieństwach. Jak one mogą się przyciągać? Przecież codziennie eliminujemy takich ludzi, nie chcemy spędzać czasu w ich otoczeniu, bo po co się męczyć? Szukamy środowiska podobnego do nas samych. Mnie zainteresuje osoba, która czyta książkę, którą sama czytałam, jeśli jej dzwonek w telefonie okaże się moim ulubionym kawałkiem… Bardziej skomplikowana sprawa staje się, kiedy przeciwna strona nas zainteresuje, pokaże nam świat, którego nie znamy; jednakowoż w efekcie ulegamy jej wpływowi i poddajemy swoje racje na jej korzyść. Czasem takie przeobrażenia dają znakomity efekt, ale ostatecznie tracimy swoje stanowisko, zostaliśmy zobojętnieni przez ładunek +.
Czy więc związek oparty na przeciwległych biegunach ma jakieś szanse? Przez krótki czas chyba tak, ale potem, właśnie co potem? Różnice, których nie da się przeskoczyć, dzielą nas, już nie na dwie strony lóżka, ale na dwa życia. I po co to było? Chwila szczęścia. Z ciekawości, może się uda, lepszy taki niż żaden. ‘Półśrodki są dla ludzi bez zasad - albo wszystko, albo nic’.
Kolejna prawda oczywista staje się dla mnie bujdą. Ładunki o różnych biegunach przyciągają się, zgoda, ale potem zobojętniają się, więc konkluzja jest prosta, któraś ze stron stanie się bezbarwna, wasalem swego pana.



Przeznaczeniem kobiety było od tysięcy lat pielęgnowanie ogniska domowego, zajmowanie się potomstwem i bycie ramieniem dla mężczyzny, który zajmował się utrzymaniem tegoż ogniska. Potem nastąpiła rewolucja, kobiety chciały równych praw, dostępu do męskiego świata. Teraz kobieta nie jest ramieniem, a szyją :). Niektóre aspekty pozostały zreformowane, nie widać już tak znaczącego podziału ról. Dziś mężczyzna także może ugotować obiad, posprzątać, wychowywać dzieci. Jednak natura, tak, właśnie ona zaplanowała to w inny sposób, nie będę podważać tego aksjomatu. Czy rola kobiety powinna ograniczyć się do prowadzenia domu i wychowywania dzieci? Kobiety mają inny system wartości, są nieprzewidywalne, tak mają okres, widza sukienkę z odległości kilometra, mają pełne szafy, a nie maja się w co ubrać etc. Ale stało się to tak oczywiste, że już nikogo nie powinno zaskakiwać. A jednak tak nie jest, codzienne miliony mężczyzn budzi się z myślą ‘o co jej chodzi’?
Sprawdzianem wychowania kobiety i mężczyzny jest to, w jaki sposób się kłócą.

Ostatnio przeczytałam historię, która mnie natchnęła do tych rozważań. Pod koniec II wojny, do obozu w Oświęcimiu doszły dary brytyjskiego czerwonego krzyża. Wiecie co w nich było? Tysiące czerwonych szminek. Wydaje się, że to było takie infantylne, przysłać ludziom, którzy umierają z głodu, nie mają bielizny, ubrań - szminkę. Otóż co się stało. Kobiety malując usta, tą czerwona pomadką odzyskały swoją godność, znów poczuły się ludźmi, nie tylko numerami, poczuły się kobietami. Nie było ważne, że umierały, że nie miały siły się umyć, ale ich usta były czerwone. Autor opowiada, że to co wtedy zobaczył, było dla niego ogromnym zaskoczeniem. Jak jeden przedmiot, jeden gest, przeciągnięcie ust kolorowym sztyftem przywróciło im poczucie własnej wartości, mogły umierać spokojnie, znów były kobietami…
Co dziś daje poczucie takiej wiary w bycie płcią piękną? Pomalowane paznokcie, a może szpilki, biżuteria? Przekonanie, że jestem kobietą, czyli tą spokojną, niezdecydowaną, miłą istotą? Czy potrzebuję przewodnika? Pewnie tak, tylko jaki on ma być? Tego za cholerę nie wiem. Tak pomyślałam, że dam chyba większą szansę przypadkowi, niech on wreszcie podejmie jakąś decyzję za mnie. Przy moich oczekiwaniach uniwersalności może się nie znaleźć, ktoś kogo zechcę w moim życiu, będę uważała, że to nie ten, że on na pewno nie da rady iść ze mną, a może się pomylę?

Czy mężczyzna i kobieta mogą być przyjaciółmi? Opinii tyle co pytanych.
Kobieta może być przyjaciółką mężczyzny, lecz by uczucie to trwało, niezbędne jest wesprzeć je odrobiną fizycznej antypatii.
Czy istnieje coś gorszego niż miłość brzydkiej kobiety? Owszem - przyjaźń pięknej kobiety.
Jak to się dzieje, że niektórzy chcą zostać tylko przyjaciółmi, czy zawsze jest równo po obu stronach? Czy ktoś chce czegoś więcej? Rozchodzi się w dużej mierze o seks. Jedna z opinii mówi, że taka przyjaźń damsko-męska jest możliwa tylko wtedy, kiedy któraś ze stron nie chce przespać się z drugą.  Ale ileż to historii zna świat, kiedy najlepsi przyjaciele(!), zazwyczaj odurzeni alkoholem budzą się w jednej pościeli. Jeśli poznajesz drugiego człowieka, chcesz by był kimś bliskim dla ciebie, spędzasz z nim czas, poznajesz jego świat, on twój. Taka też kolejność występuje przy poznawaniu partnera, w którymś momencie dochodzi tylko sfera fizyczna. Jak odróżnić przyjaciela od kandydata na faceta? A może przyjaciel powinien stać się partnerem, to powinno być normalną koleją rzeczy?
Między mężczyzną a kobietą przyjaźń nie jest możliwa. Namiętność, wrogość, uwielbienie, miłość - tak, lecz nie przyjaźń.
Czy wyznaczenie granicy, dotąd i nie dalej nie odbiera prostoty przyjaźni, takiej bezwarunkowej? Czy ma sens ciągła kontrola…
„Przyjaciel ma mówić to, co chcemy usłyszeć, a nawet jeśli kopnie nas od czasu do czasu w sam środek dupy - to i tak będziemy to tolerować, bo w głębi serca czujemy, że na to zasłużyliśmy.
O ile nie kopnie za mocno.
Albo za słabo! Albo w ogóle nie kopnie, tylko przytuli, pocałuje i wyrucha.
I będzie koniec przyjaźni.
Tego właśnie nigdy nie potrafiłem zrozumieć. Dlaczego seks albo i nawet miłość tak bardzo przeszkadza w przyjaźni?”

Dodaję na koniec parę cytatów o kobietach, nie byłabym sobą gdybym nie podparła się autorytetami, jest ich tyle, że nie mogłam się zdecydować (sic!)
- Kobieta potrafi pokochać mężczyznę tylko po to, aby nie zezwolić na to innej.
- Kobiety mają wspaniały instynkt. Wszystko zauważają - z wyjątkiem tego, co oczywiste.
- Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić.
- Tanie kobiety często drogo kosztują.
- Bardzo niebezpiecznie jest spotkać kobietę, która nas całkowicie rozumie. Kończy się to zawsze małżeństwem.
- W zemście i w miłości kobieta jest większym barbarzyńcą niż mężczyzna
- Mężczyzna pozostaje zazwyczaj bardzo długo pod wrażeniem, jakie zrobił na kobiecie.
- Co mężczyzna przez rok obmyślił, kobieta w jednym dniu obali.
- Gdyby kobiety ubierały się tylko dla jednego mężczyzny, nie trwałoby to tak długo.

wtorek, 10 stycznia 2012

Bez-


Bez-senność. 
Bez-silność.
Bez-władność.
Bez-barwność.
Bez-bronność.
Bez-czasowość.
Bez-czelność.

BEZPIECZEŃSTWO.




Widzisz różnicę między znaczeniem  zaimka ‘bez’? To tak jak bez Ciebie lepiej niż z Tobą, a może lepiej z Tobą?
‘Bez’ stało się nową chorobą. Bez pracy, bez pieniędzy, bez miłości, bez seksu, bez dzieci. Wszystkiego jest za mało.
Odejmowanie. Różnica. Niesprawiedliwość.
Odjemna i odjemnik.
Dlaczego częściej odbierają niż dają? Wiecznie na minusie.
Męczy mnie ostatnio bezsenność. Nie chcę mi się spać, czytać, oglądać, po prostu leżę i myślę. Co by było gdyby… Różne miewam myśli, realistyczne, ale też fantazjuję. Tak na jawie. Wyobrażam sobie jakby mogło potoczyć się moje życie, gdyby…
Taka ucieczka od wszystkiego, w głąb siebie. Bezkres.

Bezalkoholowy.
Alkohol to znieczulenie, ale tylko chwilowe, miejscowe. Dla jednych jest frajdą, dla innych tragedią życiową. Zadziwiające jak potrafi ułatwić niektóre sprawy, a jak niektóre potrafi spierdolić. Trochę chemicznego chłamu, a odurza miliony od setek lat.

Jeśli nie masz żadnej barwy pozostajesz niezauważony, jeśli nie masz żadnej woni tym bardziej nikt nie dowie się o twoim istnieniu. Czy nabywamy te cechy, czy mamy je wrodzone?
To jak z cytatem: Co ważniejsze dla sukcesu: talent czy pracowitość? A co ważniejsze w rowerze: przednie czy tylne koło? Znajdź odpowiedź na to pytanie! Zrób to dla mnie!
Tak wiem, krzyczę, głośno!!! Ale to cisza jest najgłośniejszym krzykiem. Cierpienie jest milczące, jest bardzo ciche. Strach nie ma głosu, on ma przyspieszone bicie serca. Rytm zostaje zaburzony. Bezład.
Fascynuje mnie organizm człowieka. Każda sekunda to skomplikowany proces, który pobudza do pracy wszystkie organy. Wdech, tlen, łączenie, rozprowadzanie, wydalanie. Niesamowity twór, jego perfekcyjność i komplikacja będzie dla mnie zawsze niewiadomą. Jak to możliwe, że mogę pamiętać co stało się dziesięć lat temu, a nie wiem co zdarzy się jutro?
Bogiem, do którego najczęściej się modlimy jest Śmierć. ‘Oby nie dziś’ – słowa naszej litanii.

Rogi mojej duszy zaczęły się zaginać, przestałam dbać żeby były wyprostowane, w okładce. Niszczą się. Ale róg można jeszcze naprawić, odgiąć, potrzeba tylko czasu. „Bo czas leczy rany…”
Bezduszność.


sobota, 7 stycznia 2012

Jelenie.



Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie. Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, gdy jestem najlepsza.
Cytat samej bogini – Marylin Monroe. Jest idealny. Kwintesencja kobiecości. Tak zostałyśmy stworzone, że przychodzi czas, że hormony nas rozpierają, wtedy bez kija nie podchodź. Denerwuje mnie po prostu wszystko, twój oddech, twoja niezaradność, którą zapewne wyolbrzymiam tysiąc razy mocniej niż jest naprawdę. Ale nie mam nad tym kontroli, tak jest. Jestem niezdecydowana, czasem potrzebuję być był moim rozumem, nie zawsze, ale właśnie tak, weź czasem puknij mnie w czoło i powiedz BASTA.
Trzeba czasem mówić do kobiety zgodnie z jej kobiecością, a to jest tak, jakby mówić do wariata zgodnie z jego obłędem.
 Może się wkurzę, ale jest szansa, że zastanowię się, co ja robię?! Nikt nie jest doskonały, kobieta, mężczyzna, nikt. Najważniejsze to wiedzieć i zdawać sobie z tego sprawę. Krew podgotowana do stu stopni, kiedy ktoś mnie poucza, zwraca uwagę, ale jeśli wiem, że ma rację powoli stygnę. Decyzja o wspólnym bycie wlicza te najlepsze i najgorsze momenty, nawet dla tych najlepiej dopasowanych.
Lubię obrazki z cyklu Adam, Ewa i Bóg.
-Adam: Dlaczego stworzyłeś Ewę tak piękną?
-Bóg: Żebyś mógł ją kochać.
-Adam: Ale dlaczego stworzyłeś ją tak głupią?
-Bóg: Żeby mogła kochać Ciebie.
Kobiety są jak jelenie – nie można się na nie rzucać, trzeba je ścigać!
 Mam tyle taktu, co lawina, tyle egocentryzmu, co tornado. Tak, jestem niezrównoważona emocjonalnie. Nie mogłam opanować łez na „Chłopcu z latawcem”, potem zwykłym odcinku amerykańskiego serialu, a na końcu baśniowym świecie ‘Gry o tron’, to już była lekka przesada, wiem. Czy przeszkadza to komukolwiek?
Dla kobiety jedyne naprawdę wygodne miejsce do płaczu to pierś mężczyzny.
Uwielbiam cytaty. Posiadam nawet taki zeszyt, dostałam kiedyś, obity skórą, z kartkami bananowca   (w ramach reklamy), w którym zapisuję aforyzmy, choć przyznaję, robię to rzadko, ale postanawiam zwiększyć częstotliwość. Złote myśli ludzi wykształconych doświadczonych przez życie, ach chłonę je! Mogłabym każdy akapit poprzeć czyjąś myślą.
Styka pięćdziesiąty post. W życiu pięćdziesiąt, to całkiem sporo, ale w wirtualnym świecie? Podobno, gdy skończysz pięćdziesiąt lat, dociera do Ciebie, że jednak nie jesteś nieśmiertelny, robisz się ostrożniejszy, zaczynasz dbać o siebie. Powołując się na tą myśl, jeszcze 25 lat głupoty, ryzyka, błędów... Czy zdołam to przetrwać?
Od czasu kiedy skończyłam studia brakuje mi dobrego długopisu. Kto w ogóle jeszcze pisze czymś takim? Króluje stukot qwerty. Zawsze uwielbiałam piękny charakter pisma, czarował mnie, może dlatego, że sama nie mam takowego, ale podobno dużo ćwiczeń, może go naprawić, ale czy w 2012 wypada jeszcze w ogóle pisać ręcznie? Przecież niedługo podpis będzie elektroniczny, dzieci w szkole nie będą uczyły się alfabetu, a ułożenia klawiatury, one nie będą wiedziały, kiedy napiszę dziwną literę, powiedzmy wielkie ‘ef’. Choć w obliczu nowoczesności oldskul nabiera ogromnej wartości, jak na ironię oczywiście.

piątek, 6 stycznia 2012

Ego-izm.


„Jeśli chcemy być szczęśliwi, musimy mieć odwagę być od czasu do czasu być egoistami, sukinsynami i chamami. Mieć odwagę rzucić wszystko w cholerę i odejść. Mieć odwagę kochać najbardziej siebie samego”

Czym jest tak naprawdę egoizm? Gdzie jest granica między altruizmem, a egoizmem? Czy minięcie bezdomnego, który prosi o papierosa to już przekroczenie tej granicy? Jeśli chcę zbudować swoje życie z innymi ludźmi, to przecież muszę najpierw zbudować swoje, takie to logiczne. Obiorę kurs skierowany głównie na mnie, co się wtedy stanie? Czy nazwanie kogoś dziś egoistą to komplement czy ujma na honorze? Być tym miłym, który chce dla wszystkich dobrze, czy zadbać o siebie? Z doświadczenia wiem, że jeśli chcesz dogodzić większości, rezygnujesz ze swoich racji i tak dostajesz po dupie, nikt nie docenia twojego zaangażowania.
Kompromis - najmądrzejsza bujda współczesności. Nie istnieje. Odbywa się kosztem strony ustępującej. Jeśli ustąpisz miejsca w tramwaju, to ty będziesz stał pośród tłumu, to ty nie skończysz czytać gazety. Dostajesz po dupie, ale pomogłeś komuś. Czy pomaganie, to uczucie, rekompensuje nam nasze straty?
Wszystko jest takie niematerialne, czy coś, co nie istnieje może nas zaspokoić? Trzeba mieć wtedy materialne sprawy uregulowane, to można pomyśleć o tych duchowych. Ale ilu ludzi żyje ideą, bez tej pogoni za kasą, bez presji na lepszy samochód, na lepsze jutro. Żyją z dnia na dzień.
Człowiek jest istotą z natury samolubną. Pierwsze o kim pomyśli to on sam. Mamy przeczyć naturze i stawiać kogoś przed sobą? Przecież to nasze życie i my nim kierujemy. Lubimy, kiedy naszym bliskim się układa, ale tylko wtedy kiedy nam się dobrze powodzi, tak już jest, w głębi każdy jest zazdrosnym skurwielem. Co to lojalność? Co to poświęcenie? Czy w XXI wieku istnieją ludzie, którzy zaryzykują coś dla kogoś, dla przyjaciela? Wierzę, że tak. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że nigdy nie poznamy drugiej osoby tak, żeby mieć 100% pewności co do jej zachowania w konkretnej sytuacji, mało tego, ja nie mam tej pewności w stosunku do siebie, a gdzie pomyśleć o kimś innym. Mam tak nasrane w głowie, że jestem nieprzewidywalna, nawet dla siebie samej. To już chyba kwalifikuje się na sofkę u psychoterapeuty…
Czy mimo tych deklaracji, wyróżniania wartości jesteśmy w stanie zrezygnować z siebie, przedłożyć kogoś, coś ponad samych siebie, zadufanych egoistów? Dużo pytam, ale ponoć umiejętnie zadane pytanie zawiera w sobie odpowiedź. Napiszę, przeczytam i odpowiem na każde.
Albo jesteś genialny, albo dajesz dupy społeczeństwu. Na rzeczywistość nie dostaniesz znieczulenia. Z jednej strony chciałabym żyć w swojej bajce, kolorować świat swoimi kredkami, ale z drugiej strasznie(!) lubię poznawać nowości, dostosowywać się, zmieniać, dynamizm. Szybko się nudzę, szybko tracę chęć starania się, zwłaszcza jeśli pozostaje to niezauważone. Zawsze będzie mi mało, co minutę znajduję rzecz, którą się zachwycam. Chyba na starość skończę w jeansach i tshircie,w minimalistycznie wyposażonym mieszkaniu, ale za to z drogimi kolczykami w uszach, popijając herbatę królowej z filiżanki z motywem S. Dali ( która spodobała mi się po wystawie „Idea Bauhausu” swą drogą). Czy to będzie egoizm -  zaspokajanie swoich zachcianek, a nie moich bliskich? Nie będę ze wszystkiego rezygnować, życie jest za krótkie, będę kupować przedmioty małe, które potem, gdy już mnie nie będzie nie będą sprawiać nikomu problemu. Zastanawialiście się co zostaje po twojej śmierci? Kupa śmieci, która nie przyda się nikomu, bo to ty byłeś dziwakiem, który lubił anioły na ścianie, zbierać książki czy filmy, a potem tylko problemy, bezużyteczne przedmioty, które dla nikogo nigdy nie będą tak wartościowe jak dla Ciebie.
Racjonalny egoizm, jak to pięknie brzmi, a to tylko słowa, to tylko robaki, które zalęgły się w naszym mózgu, które drążą tunele, które zatruwają nas i uzdrawiają zarazem. Kierują naszym życiem siły, na które nie mamy wpływu, nie wiem co spowodowało, że każdy człowiek jest inny, że są ludzie anioły i ludzie skurwiele, czy byłoby lepiej gdyby dało się ujednolicić ten gatunek? Podobno to domena homo sapiens - różnorodność.

czwartek, 5 stycznia 2012

Dystans


Niby blisko, a jednak daleko. Niby po przyjacielsku, ale nie za blisko.
Dystans. Trzymamy go. Zmieniamy perspektywę, bliżej, dalej, z przeszkodami. Czasem na długość stołu, czasem mniej niż dwadzieścia centymetrów…
Nasze wirtualne życie. Blogerzy, profile na portalach społecznościowych, kogo one kreują? Czy jesteśmy nadal sobą, czy może budzą się w nas jakieś wcześniej nieznane emocje? Ostatnio kliknęłam na link do konkursu na Bloga 2011, nigdy nie myślałam, że ludzie piszą tyle i o tak kosmicznych sprawach. Doznałam szoku. Mój horyzont okazał się tak ograniczony, ale też nie wiem kiedy znalazłabym czas i  ochotę na zapoznanie się z tym wszystkim. Natłok informacji, wydarzeń kulturalnych, muzyki, który na mnie spada jest nie do przerobienia. A gdzie czas na to prawdziwe życie, nieselekcjonowane, nieblokowane? Zwykły dotyk, zobaczenie reakcji na nasze słowa, myśli. To dziwne ile potrafi nam powiedzieć drugi człowiek nie zdając sobie z tego sprawy. Jego uśmiech, spojrzenie, to jest coś czego nie zobaczysz na zdjęciu profilowym, ale zapraszając go na obiad.

Odległością, którą wyznaczamy kierujemy sami. Możemy rozmawiać w jednym pokoju przez komunikator, bo nie umiemy się porozumieć. Ludzie dużo mówią, ale mało ze sobą rozmawiają. ale możemy też ujrzeć się w małym okienku, w rogu monitora, dzieląc odległość 2000km i rozmawiać jakbyśmy byli tuż obok siebie.
Tak ostatnio przejrzałam profil na najpopularniejszym serwisie społecznościowym, mnóstwo jakiś fotek, imprezowych, pijackich, głupich wyznań i tak się zastanowiłam czy jak już się dorośnie(ale tak naprawdę) to wypada mieć konto na fejsbuku? Mam wtedy wszystko usunąć? Kiedy to moja historia, już nie ma albumów ze zdjęciami, nie ma pamiętników, jest ten nowy wynalazek – internet. Chyba nie wypada mieć rodziców w znajomych, wypada zablokować całą galerię, aż w końcu zmniejszając częstotliwość odwiedzin zrezygnujemy z tego złodzieja czasu.
Zastanawiam się po co mi ten cały fejs, ale potem, jak to było jak go nie było? Dzielę na pół. Niby fajna zabawa,tu link, tam polubisz, tu się pośmiejesz, ale tak naprawdę po co to komu? Powiesz, że kontakt ze znajomymi z całego świata, gówno prawda, możesz napisać mejla, zadzwonić na skype. A tu? Największy plotkarski serwis! Każdy wie o każdym coś. Ile ten powie  prawdy, ile pokoloruje nie ocenisz. Dziś jak nie masz fejsa, to nie istniejesz, a co się dzieje jak umierasz? Piszą na twojej tablicy kondolencje. Ale i  tak już ich nie przeczytasz, bo umarłeś, a  Tam chyba nie ma wynalazku Zuckerberga!
Nie potrafię znaleźć jakiegoś antidotum na to coś. Niby mnie męczy, ale sprawdzę, wrzucę coś, napiszę. Dla kogo? Czy to coś w ogóle znaczy? Jeśli chcę, żeby mój przyjaciel się o tym dowiedział, to wolę zadzwonić, a co obchodzi to  Anię, z która bawiłam się na dwóch imprezach? Czy wirtualny świat można przenieść do rzeczywistości? Czy jeśli coś napisałaś na mojej ścianie to jest prawda? Mogę się na to powołać w rozmowie? Bo na fejsie napisałeś…Nic nie zastąpi po prostu rozmowy, przebywania ze sobą. Możesz być moim najlepszym wirtualnym przyjacielem, ale w życiu jesteś do dupy. Czy między tymi światami powinniśmy stawiać znak równości. W sieci mówisz, mówisz i nawet nie wiesz czy ktoś cię słucha, rozmowy tam nie ma, może czasem. Ale to zwykły komentarz, to skomasowana ilość myśli ograniczona liczbą znaków.
To już teraz powinnam zacząć segregować moje posty, zdjęcia z myślą o przyszłości, o tym co moje dzieci będą tam oglądać? Czy jeszcze w ogóle wtedy będzie cała ta mas(z)karada? Dostaliśmy mnóstwo opcji, blokad, ty już nie zobaczysz moich znaczników, no tobie może ewentualnie pozwolę. Selekcja, a po co? Żeby nie wyszło na jaw kłamstwo czy prawda?
Zastanawiające jest jak rzeczywistość jest złośliwa. Gdy nie chcesz mnie spotkać, akurat na siebie wpadamy, kiedy tęsknisz za mną ja jestem w Stolicy. Myślisz, że ugotuję ziemniaki, a ja przyrządzę ryż.
Życie jest jak złośliwy nowotwór. Ktoś, kto staje się Tobie bliski, oddala się na około tysiąc mil. Ktoś, kogo zaczynasz kochać odwraca się plecami, gdy zaczynasz lubić mnie, ja już czuję się znudzona. Dlaczego w życiu jest zawsze na opak. Dlaczego chcemy być tam, gdzie nas nie ma? Dlaczego doceniamy coś, kiedy nie mamy tego na wyciągnięcie ręki? To wszystko przez ten dystans, czasem nie do pokonania, czasem zmniejszający odległość. Najważniejsze to umiejętnie ustawić punkt odniesienia.





wtorek, 3 stycznia 2012

Sztuka latania!

Zachwyć się tą nieskazitelną mocą białego puchu, jego dziewictwem, odkrywaniem nowych szlaków. Jednocześnie twój słuch też zostanie poddany bardzo wydatnym dźwiękom. Unieś się w powietrze i zachwyć oko i ucho!